FANDOM


Nazywam się Alaric von Schlachtwald, a oto lekcja na dziś.

Na początku Naszych Czasów, pośrodku Pustki i Mroku, stało Drzewo.

Żywiąc się zgliszczami poprzednich Czasów, Drzewo to wypuściło korzenie, które dały początek wszelkim ziemiom oraz gałęzie, które utworzyły niebiosa. Jego żywica i soki rozlały się w morza i oceany, aby ziemia nie wyschła i obumarła. Owoce zaś rozbłysły potężnym światłem, dając nam gwiazdy, które odpędzają Mrok.

Pod światłem gwiazd, z ziemi i wody, korzenie drzewa odrywały swoje najmniejsze cząstki, niewyobrażalnie małe iskry życia. To właśnie z nich wyrosły pierwsze rośliny, to z nich zrodziły się pierwsze zwierzęta i to one są początkiem istnienia ras rozumnych. Wszystko to, czym jesteśmy i co nas otacza, pochodzi od Drzewa. I kiedy nadejdzie kres Naszych Czasów, kiedy Mrok znowu zaleje świat, nasz świat odżywi Drzewo, aby cykl mógł się ponownie powtórzyć. Każdy koniec jest zalążkiem nowego początku, a każdy początek przyniesie ze sobą koniec.

My ludzie Drzewa wierzyliśmy, że tę naukę w pełni pojęliśmy. Wędrowaliśmy po świecie, pielęgnując otaczające nas życie w nadziei, że dzięki naszym wysiłkom kolejny cykl będzie lepszy. Że nasi następcy, nasi potomkowie poniekąd, będą żyli w czasach lepszych od naszych. Jednak poświęcając się temu, co ma nadejść, przegapiliśmy to, co się działo wokół.

Powstanie kultu Bezimiennego, powstanie Imperium, zjednoczenie ludzkiego plemienia pod jedną religią i jedną władzą. Szansa dla ludzi, aby niczym mrówki i termity, mogli zbudować coś większego od nich samych. Szansa na to, żeby mogli cofnąć zbliżające się macki Mroku i przedłużyć obecny Czas. Choć ich zamiary uznaliśmy za zrozumiałe, naszym obowiązkiem było nauczyć ich nieuchronności losu i mądrości leżącej w jego akceptacji.

Uznano nas za heretyków. Za czcicieli demonów i wrogów Słońca. Nasze wioski spalono, nasze lasy ścięto, nasze rodziny zabito. Zepchnięto nas do Coedwig Duw, „Boga, który jest lasem/Lasu, który jest bogiem” i tam ponieśliśmy ostatnią porażkę. Nasze najświętsze miejsce zroszono krwią kobiet i dzieci, roztrzaskane kości wojowników wdeptano w błoto. Pamięć o nas, echo naszego istnienia, próbowano wymazać. To był nasz koniec.

A także początek. Płonące drzewa niosły ciepło tym, którzy przetrwali. Przelana krew napoiła drzewa, które pozostały. Popiół z pożarów nakarmił ziemię, a mięso rodziców nakarmiło ich dzieci. Wicher zaś niósł głos zmarłych druidów, chowając echa ich mądrości w jaskiniach i pieczarach.


Coedwig Duw przetrwało, ukryte na mapie jako Schlachtwald, miejsce triumfu Imperium. „Zwycięstwo”, osada, jaką postawili obok Puszczy, jest teraz naszym domem. Nasze menhiry, przekute w posągi świętych Bezimiennego, są regularnie karmione krwią. A dzieci, które przeżyły masakrę swoich rodzin, dojrzały i dorosły wdzięczne Imperium za naukę, jaką otrzymały. Lekcję siły, śmierci i bezwzględności. Byliśmy niegdyś słabi i ta słabość zwabiła naszych wrogów, którzy ją w pełni wykorzystali. Teraz Imperium jest słabe, skostniałe i spróchniałe, pękające powoli niczym lód na rzece. Tak jak nas nauczyli, skorzystamy z tej okazji. I odpłacimy naszym nauczycielom za wszystkie ich lekcje!

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki